Na ten Nowy Rok! Za symboliczny datek kolędnicy zapewniali domownikom coś bezcennego: urodzaj, płodność, dostatek, a w efekcie też – poczucie bezpieczeństwa. Dawne grupy kolędnicze wnosiły również do ludzkich siedzib koloryt i nieskrępowaną radość, której często dziś brakuje w wielu polskich domach.
Gdzie stanie tym razem premier Tusk ? Bo jest nowe wyzwanie dla niego. A właściwie dla całego rządu RP i nie jakaś tam nigeryjska fucha, a poważny egzamin. Tak – egzamin ! Sądząc jednak po niedalekiej przeszłości i przykładach jak państwo polskie Tuska i Komorowskiego zdaje egzamin, to tego również nie zda.
Dźwięki muzyki i bawiących się ludzi w domach, na ulicach, w klubach i restauracjach. A kolejnego dnia cisza oznaczająca odpoczynek i zbieranie sił na kolejne 364 dni. Nowy Rok dziś witany jest głośno i radośnie, ale jeszcze nie dawno przychodził prawie zupełnie niezauważony. Nowy Rok, czyli 1 stycznia. Albo nie.
Kazik - na różnych listach, w różnych rankingach plasujesz się za amebą i pantofelkiem! Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, Niepoprawni! 49,740. 0.
Czwartek, 24 sierpnia – Dzień Windowsa Windows ang. windows – okna. Windows to systemy operacyjne sprawujące kontrolę nad innymi programami. Są one graficznymi odpowiednikami DOS-a (systemu Microsoftu powstałego na początku lat 80-tych), na którego bazie część z nich pracuje. „Windowsy” Continue reading →
JE Arndt etc., etc. Tu ten ubogi i jałowy w wiedzę o Polsce ambasador Niemiec wykazał się wyjątkowo zadziwiającą wiedzą o polskich LGBT aktualnościach i realiach bo obok zagranicznych prelegentów ekspertów LGBT na debatę zaprosił Julię Maciochę z Parady Równości, barona PO województwa zachodniopomorskiego O.Geblewicza
„Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, aby Was nie bolała głowa ani bok”. Przełom roku – czas życzeń, radosnych tańców , koncertów na dużych placach do białego rana i huku petard o północy.
"Słuchać", a "słyszeć" to wielka różnica! Ty, twoi berlińscy oficerowie prowadzący i brukselskie przydupasy powinniście byli SŁYSZEĆ polski głos! Nawet nie wiesz z jaką chęcią i satysfakcją sprałabym cię po tym twoim kłamliwym, wykrzywionym hipokryzyjnym uśmieszkiem pysku, wybotoksowanym za pieniądze europejczyków! Nie tylko ja, kolejka jest długa!
Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, żeby się Wam rodziła i kopiła pszenica i jarzyca, groch i proso, żyto i wszystko! Abyście mieli w każdym kątku po dzieciątku, w stodole, na polu, w oborze – daj Wam Boże! – życzyli między sobą sąsiedzi, pragnąć tego również dla samych siebie.
Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok! Z życzeniami „pomyślności w Nowym Roku” zakończyliśmy projekt „Biblioteka z ogrodem…”. Gościem grudniowego
mcAds0d. Nie przypominam sobie, ani z opowieści dziadków ani z własnego doświadczenia hucznego zakończenia na balach sylwestrowych pożegnania Starego Roku i powitania Nowego. Warto jednak przy okazji wspomnieć genezę dzisiejszych balów sylwestrowych. Tradycja hucznego witania nowego roku sięga roku tysięcznego i jest związana z pewnymi faktami i legendą, według której w 317 roku papież Sylwester I (+31 grudnia 335r.) walczył z groźnym smokiem grzechu o imieniu Lewiatan. Pokonał go i wtrącił do lochów pod wzgórzem laterańskim w Rzymie. Legenda ta wpłynęła, między innymi na nastroje ludzi oczekujących przełomu pierwszego tysiąclecia. Otóż mieszkańcy Europy wierzyli w proroctwa Sybilli, które przepowiadały w roku 1000 koniec świata i uwolnienie Lewiatana, który pogrąży świat w ogniu piekielnym. Dlatego też z lękiem oczekiwano nadejścia tego roku. Zaczęto także dopatrywać się potwierdzenia tych zapowiedzi w Apokalipsie św. Jana. Prawdopodobnie, papież Grzegorz V, umierając w 999 roku miał dziękować Bogu na łożu śmierci, za odejście jeszcze przed tym kataklizmem. Nastroje te spotęgowały się, gdy na tronie papieskim zasiadł benedyktyn Gerbert, świetny konstruktor, który pracował między innymi nad budową zegara wahadłowego. Z powodu tych niecodziennych zainteresowań był postrzegany przez niektórych, jako mistrz sztuk czarnoksięskich. A gdy przybrał imię Sylwestra II, mówiono, że Sylwester I uwięził Lewiatana a Sylwester II go uwolni. Rychło nastąpi koniec świata. Z trwogą oczekiwano nadejścia północy roku 999/1000. Przyszła północ i nic się nie spełniło ze złowieszczych zapowiedzi. Wśród ludzi zapanowała ogromna radość. Wyszli na ulice, śpiewali, tańczyli, papież Sylwester II udzielił im specjalnego noworocznego błogosławieństwa. Tradycja radosnego witania Nowego Roku dotarła do Polski, a szczególnie na wieś bardzo późno. W XIX wieku bale sylwestrowe należały do rzadkości. Był to raczej czas podsumowania minionego roku i zadawania pytań, jaki będzie następny. W przeniknięciu tajemnicy przyszłości miały służyć różnego rodzaju wróżby. A przed nieszczęściami miały chronić różne zabiegi magiczne. Nawet pogoda w Nowy Rok miała wróżebne znaczenie. Może rzeczywiście w cyklu pogodowym, pogoda w Nowy Rok logicznie wskazywała, że w czasie wzrostu i owocowania będzie ku temu odpowiednia pogoda. Ale jakby nie było wierzono w porzekadła noworoczne: „Gdy w Nowy Rok jasno, w gumnach będzie ciasno”. „Gdy Nowy Rok mglisty, jeść będą zboża glisty”. Zabezpieczano się na różne sposoby przed ewentualnymi niebezpieczeństwami. W niektórych regionach polski gospodynie rzucały po kątach czosnek i metalowe przedmioty. Spożywany czosnek miał chronić przed chorobami i urokami oraz złymi ludźmi. Z pewnością chronił przed niektórymi chorobami, co chodzi o uroki, trudno powiedzieć czy był skuteczny. Nie jestem pewien, czy odór bijący od jedzącego czosnek skutecznie odpychał złych ludzi. A gdy to nie zdołało nas uchronić od złego, to żelazo dawało nam moc przetrwania tych nieszczęść. Wypiekano także ciastka o różnych kształtach, które później losowano. I tak, gdy ktoś wylosował krzyż, to było to zapowiedzią przeznaczenia do stanu duchownego. Te i tym podobne zwyczaje, w moich czasach, chociaż praktykowane nie były jednak brane zbyt poważnie. W Nowy Rok nabożnie uczestniczono we Mszy św. Liturgia noworoczna ustawiała we właściwej perspektywie nasze wierzenia. Jedynym Panem czasu, który decyduje o wszystkim jest Bóg. Od Niego zależy, jaki będzie ten rok. Nie czosnek chroni nas od wpływu złych ludzi, ale Bóg, który daje mądrość i moc, aby nie dać się sprowadzić na złe drogi przez przewrotnych ludzi. Nieraz jesteśmy poddawani próbie cierpienia. Biblia mówi, że te doświadczenia są pewnego rodzaju próbą, która ukazuje prawdziwą wartość człowieka. Tak jak złoto próbuje się w ogniu. Przetrwamy tę próbę i zjaśniejemy prawdziwym balaskiem jeśli trwać będziemy w Bogu. To on nas uchroni przed prawdziwymi zagrożeniami. Umocnieni tą wiarą, wierni wracając z kościoła pozdrawiali się słowami: „Do siego roku”. Staropolski zaimek wskazujący „si” znaczył „ten”. To pozdrowienie ma korzenie wigilijne. Łamiąc się opłatkiem wypowiadano formułkę: „do siego roku”, co znaczyło „abyśmy doczekali w zdrowiu nowego roku”. Z czasem to życzenie zaczęto odnosić do całego Nowego Roku. W tym dniu chodzili także kolędnicy przebrani za Stary i Nowy Rok i winszowali tymi lub podobnymi słowami, przypominając, że najbardziej potrzebujemy bożego miłosierdzia i obecności Chrystusa i Maryi w naszym rodzinnym życiu: „Dziękujemy za kolędę, gospodarzu panie! Niech tu boskie miłosierdzie w tym domu ostanie. Niech tu Jezus i Maryja w tym domu przebywa, niech tu pszeniczka i żytko, na ten Nowy Rok wszyćko”. Przyzywanie Maryi w tym dniu ma szczególne znaczenie, gdyż pierwszy dzień Nowego Roku w kalendarzu liturgicznym Kościoła katolickiego jest poświęcony Matce Bożej. Obchodzimy Uroczystość Bogurodzicy Maryi. Maryja wskazuje drogę i prowadzi nas do swego Syna, który jest Panem czasu. Mówi do nas: „Czyńcie co wam każe mój Syn”. Na Soborze w Efezie w 431 roku ogłoszono dogmat, że Maryja jest Matką Boga. Zaś w czasie reformy liturgicznej w roku 1969 połączono Uroczystość Bożej Rodzicieli z pierwszym dniem Nowego Roku. Nie wiemy, jakie będą i co nam przyniosą dni Nowego Rogu. Zawierzamy je zatem Maryi, ufając głęboko, że Ona doprowadzi nas do swego Syna, który jest drogą, prawdą i życiem. Jakie by nie były te dni, jeśli je zawierzymy Bogu, możemy być pewni, że cokolwiek nas spotka, w mocy Chrystusa będzie opromieniane blaskiem zmartwychwstania. Poczynając od pierwszego dnia roku Maryja mocno wpisuje się w ludową tradycję, która nadaje jej tytuły: Matka Boża Zielna, Korzenna, Żytnia, Siewna, Jagodna, Miodna.
„Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok (…) i żebyście mieli jak w niebie anieli”. To tylko fragment dawnych życzeń wszelkiej pomyślności, które z okazji Bożego Narodzenia i Nowego Roku składali sobie ludzie. Bo tego właśnie trzeba: i szczęścia i zdrowia, każdy o tym dobrze wie. Zwłaszcza w tym roku, kiedy spadły na nas… Czytaj Dziennik Związkowy w internecie! Dziennik Związkowy to największa polskojęzyczna gazeta w USA. Jesteśmy najbliżej Polonii od 1908 roku! Zamów cyfrową subskrypcję Dziennika Związkowego i ciesz się pełnym dostępem do naszych wszystkich artykułów! Skorzystaj z promocji Pierwszy miesiąc GRATIS
Przełom roku – czas życzeń, radosnych tańców , koncertów na dużych placach do białego rana i huku petard o północy. Tak jest obecnie, a jak było dawniej?„Jaki Nowy Rok, taki cały rok” – głosiło ludowe porzekadło, dlatego przełom roku w kulturze ludowej to czas nie mniej ciekawy niż obecnie. Niektórych zabaw nie powstydziłyby się i dzisiejsze sylwestrowe imprezy. Wystawnych zabaw nie organizowano. Pierwsze bale pojawiły się dopiero pod koniec XIX stulecia. Wcześniej to ludowa tradycja wykształciła zwyczaje kultywowane przez pokolenia. Na wsiach wierzono, że przełom roku to wyjątkowa noc cudów. „Kto z Bogiem roku nie skończy, z Bogiem nie zacznie” – dlatego w sylwestra koniecznie trzeba było pójść do kościoła. Podczas noworocznej pasterki (o północy lub wcześniej) z ambony padały życzenia na cały rok. Po mszy wiernym śpieszno było do domu, bo szybkie przekroczenie progu oznaczało bogactwo i powodzenie w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Gospodarz posypywał podłogę ziarnami grochu, które później, pieczołowicie zebrane, trafiały na pola w czasie wiosennych zasiewów. W każdym kątku po dzieciątku… Jeszcze przed uroczystą kolacją w gronie rodziny, sąsiadów i znajomych składano sobie życzenia. Jeśli pierwszy winszował sąsiad, wypadało zaprosić go następnego dnia na noworoczny obiad. Kolejność życzenia nie była przypadkowa; to dzieci składały życzenia rodzicom, kawalerowie – pannom, panowie – sługom, bogaci – ubogim. Tak samo z kolejnością wręczania noworocznych prezentów. „Mamy tyle czeladzi, każdy chce kolędy, trzeba wszystkim coś wetknąć – taki zwyczaj wszędy” – pisał Franciszek Zabłocki, rozprawiając nad ogromną liczbą prezentów na Nowy Rok. A i życzenia bywały wymyślne. Na przykład takie: Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, żeby się Wam rodziła i kopiła pszenica i jarzyca, groch i proso, żyto i wszystko! Abyście mieli w każdym kątku po dzieciątku, w stodole, na polu, w oborze – daj Wam Boże! Kto nie zdążył o północy, mógł złożyć życzenia już w Nowym Roku, skoro świt, po pierwszej porannej mszy św. Droby i dziady noworoczne w założonych na opak kożuchach i warkoczach ze słomy masowo ruszali więc do wsi z życzeniami. Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, aby Was nie bolała głowa ani bok. – to szczególnie pożądane życzenia w pierwszym dniu roku, zwłaszcza jeśli gospodarz z gośćmi zasiedzieli się długo przy stole. W tym roku karnawał będzie wyjątkowo długi, bo Środa Popielcowa przypada dopiero 2 marca 2022. Żegnam się staropolskim „Do siego roku”. I niech Wam się darzy!
W Nowy Rok kolędowanie należało do dziewcząt. Wtedy to one wychodziły na drogi wsi i odwiedzały sąsiadów, rodzinę i znajomych składając życzenia noworoczne, były to tzw. “szczodroki”. W nagrodę otrzymywały pieniądze, ciastka i cukierki oraz te tytułowe “szczodroki”. Sztodroki są to małe bułeczki z ciasta chlebowego. A dlaczego właściwie szczodroki to szczodroki ? Ponieważ był to szczodry dar dla kolędników. Była zima więc żyło się tylko z zapasów, a trzeba dotrwać do przednówka więc trzeba było oszczędzać, a chleb kiedyś był największym darem, największą zapłatą. Właśnie z tego powodu bladym świtem dziewczęta wychodziły z domów żeby przez przypadek ktoś nie zdążył wcześniej niż one zakolędować u cioci czy u swojej kumy (chrzesta matka), albo u dziadków. Śpiewały: Piecune tu scodroki kołoki powiadali nom, śliczno pani, piękno pani dejże i tyż nom. Jak nie dacie scodroka kołoka, dejcie chleba krom, zapłaci wom Pan Bóg z nieba i ten święty Jan. “Gospodyni droga dejcie chociaż chlyba krom, jak ni mocie scodroka”. Życzenie które składały: Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, żeby się wam rodziła kapusta i groch, Bób jak chodoki, zimnioki jak pnioki, A i proso, żebyście nie chodzili koło pieca boso! Pszenica jak rękawica, A jęczmień jak koń. I wyczka żebyście mieli pięknego konicka. życzę zdrowia i szczynścio, Całemu domowi, Kurze i kogutowi. I żeby się rodziło, mnozyło W każdym kątku po dzieciątku, a na piecu troje. I żebyście mieli, jak w niebie anieli. Winsuje, wisuje i winsować nie przestane aż scodroka dostane! Treść tych życzeń trudo przełożyć na dzisiejsze czasy, no bo gdyby się dzieci namnożyło do każdego kąta w domu i na piecu od centralnego ogrzewania jeszcze troje, to mamy już sporą armię (ale wszystko jest możliwe), a poza tym piec jest bardzo gorący i biedne dzieciaczki by nie wytrzymały. Tak jak z wyką i koniem, teraz życzymy raczej dobrego samochodu z dużą ilością koni, ale mechanicznych. Mało kto też sieje proso, pszenice czy jęczmień. Więc co możemy z nimi zrobić? Pielęgnować i nie zapominać, modernizować i życzyć sobie i innym tego co najlepsze na Nowy Rok, zdrowia, radości, pomyślności, spełnienia marzeń i Bożego Błogosławieństwa. Tego życzę i ja wam. ~lasowiaczka