Kalendarium wojska polskiego 1648–1699. Kalendarium wojska polskiego 1700–1764. Kalendarium wojska polskiego 1764–1788. Kalendarium wojska polskiego 1788–1792. Kalendarium wojska polskiego 1793–1794. Kalendarium wojska polskiego 1795–1806. Kalendarium Wojska Polskiego 1807–1814. Kalendarium Wojska Polskiego 1815–1831. Witold Biegański, Krótki informator historyczny o Wojsku Polskim w latach II wojny światowej, tom 5. Regularne jednostki Wojska Polskiego na Zachodzie, Warsaw 1967. Józef Dembiniok; Bernard Szczech; Andrzej Urbański (1984). Wojsko Polskie we Francji--I Korpus Polski w Wielkiej Brytanii. Krajowa Agencja Wydawnicza Spychalski był polskim działaczem komunistycznym, w latach 1944–1952 posłem do Krajowej Rady Narodowej i na Sejm Ustawodawczy, jednak w październiku 1951 pozbawiony został immunitetu. Żołnierze będą zarabiać więcej. Uposażenie zasadnicze żołnierzy wzrasta o 400 zł. To kolejne podwyżki w Wojsku Polskim – poinformował w mediach społecznościowych wicepremier, minister obrony Mariusz Błaszczak. Zmiany obowiązują od 1 marca 2023 roku. Przeciętne wynagrodzenie w Siłach Zbrojnych RP wraz z dodatkami wynosi Podwyżki w resorcie obrony narodowej. Błaszczak podał konkretną kwotę. Naszym celem jest to, żeby Wojsko Polskie liczyło 300 tys. żołnierzy - 250 tys. żołnierzy wojsk operacyjnych, żołnierzy zawodowych i 50 tys. żołnierzy wojsk obrony terytorialnej - podkreślił szef MON na Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, gdzie odbywała Grunt to miny – można powiedzieć, parafrazując słynną maksymę. I nie będzie w tym stwierdzeniu krzty przesady. Zapory inżynieryjne złożone z nowoczesnych min przeciwpancernych ustawionych na gruncie, w połączeniu z wykorzystaniem obronnych walorów terenu stanowić mogą skuteczny środek powstrzymania natarcia sił pancerno-zmechanizowanych przeciwnika. DZSW a zawodowa służba wojskowa to 2 różne światy. Na podstawowym nauczą Cię musztry do przysięgi (z różnym skutkiem), regulaminów, broni- jest za mało czasu by w 28 dni wyszkolić szeregowego. Na szkoleniu podstawowym jest się skoszarowanym, jako żołnierz zawodowy masz określony czas służbowy- 40h. Mini electronic calculator with blackboard display format Download PDF Info Publication number US4016411A. US4016411A US05/653,606 US65360676A US4016411A US 4016411 A W 1931 roku wprowadzono do użytku nowy zapalnik Gr. 31, który z niewielkimi modyfikacjami (zmieniono gwint z 15 na 16 mm) był podstawowym zapalnikiem używanym w Wojsku Polskim do wybuchu drugiej wojny światowej. O jego jakości świadczy fakt, w konkursie, który odbył się we Francji pierwsze miejsce uzyskał właśnie polski zapalnik. Przyznawane są one na podstawie doświadczenia i służby oraz wyników egzaminów i szkoleń. Stopnie wojskowe można przyznawać zarówno w stopniach oficerskich, jak i szeregowych. W Polsce dostępne są trzy rodzaje stopni wojskowych: stopnie oficerskie, stopnie szeregowych i stopnie wojskowe zawodowe. SPa7Vn. Środa, 22 kwietnia 2015 (15:03) 2 miliony 300 tysięcy złotych – tyle zapłaci wojsko za pozbycie się ostatnich min przeciwpiechotnych, zalegających w magazynach polskiej armii - ustalił reporter RMF FM Paweł Balinowski. Utylizacją zajmie się niemiecka firma, która wygrała przetarg. W powietrze wyleci aż 260 tysięcy min - po ich utylizacji w polskim wojsku w ogóle nie będzie już tego typy broni. Min trzeba się pozbyć, ponieważ od 1999 roku ich składowanie, produkcja i używanie jest zakazane na mocy tzw. traktatu ottawskiego. Dokument podpisała Polska i 160 innych krajów. Pozbycie się min przeciwpiechotnych to niełatwe zadanie - trzeba to zrobić w specjalnie przygotowanych do tego urządzeniach wyglądających jak duże piece. Od 28 kwietnia do 8 maja będzie trwał rekonesans w wojskowych składach min - ich wywóz z kraju zacznie się prawdopodobnie w połowie czerwca. Ostatnie miny, zgodnie z umową, powinny zostać zutylizowane najpóźniej w połowie 2016 roku. Niemiecka firma SPREEWERK LÜBBEN GMBH za wykonanie zadanie dostanie dokładnie 572 130, 69 euro. (j.) W ramach pierwszej partii dostarczonych zostało ponad 70 pojazdów MRAP Cougar 4x4. Powyższe dostawy są efektem umowy z grudnia 2021 r., zawartej pomiędzy Polską oraz rządem Stanów Zjednoczonych Ameryki, zgodnie z którą strona amerykańska dostarczy do Polski łącznie 300 pojazdów stanowiących nadwyżkę Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Pojazdy, które trafią do Sił Zbrojnych RP, zostaną w dalszej kolejności poddane czynnościom serwisowym oraz dostosowane do polskich wymagań. MRAP Cougar 4x4 to monstrum na kołach Pojazdy Cougar 4x4 wchodzą w skład najlżejszej kategorii pojazdów MRAP, obejmującej konstrukcje MRUV (Mine Resistant Utility Vehicle). Cougar to amerykański transporter opancerzony typu MRAP zapewniający zwiększoną ochronę przed wybuchem min lądowych oraz improwizowanych ładunków (ang. Mine Resistant Ambush Protected) to typ wojskowych pojazdów opancerzonych o zwiększonej odporności na miny i ataki z zasadzki. Odporność ta wynika ze specyficznej konstrukcji kadłuba pojazdu, którego podwozie uformowane jest w kształcie litery V i jest silnie opancerzone. Pojazdy Cougar przeznaczone są do realizacji zadań patrolowych, konwojowania oraz transportu obsług broni zespołowej. Pojazdy posiadają silnik o mocy 330 KM oraz automatyczną przekładnię. Charakteryzują się napędem 4x4 oraz odpornością przeciwminową na poziomie 7 kg TNT pod kadłubem i 14 kg TNT pod kołem. Prędkość maksymalna pojazdu wynosi 88-105 km/h, a jego zasięg to 670 km. Wysokość pojazdu to 2,6 m, szerokość wynosi 2,7 m, a jego długość to 5,9 m. Dopuszczalna masa całkowita (DMC) wynosi 17,2 t, a jego ładowność to 2,7 t. Pojazdy przeznaczone są do transportu 2 członków załogi i 4 żołnierzy zbrojne USA wdrożyły program konstrukcji i produkcji tych pojazdów po doświadczeniach wojny w Iraku. Według oficjalnych danych Cougar jest zdolny przetrwać eksplozje 14 kg ładunku wybuchowego pod kołami lub 7 kg ładunku pod kadłubem. W Afganistanie cała załoga Coguara przeżyła wybuch 230 kg materiału wybuchowego pod ich pojazdem. Producentem pojazdów jest amerykańska firma Force Protection, Inc. Cena nowego pojazdu to 475 tys. dolarów. Nie będą to pierwsze Coguary w polskim wojsku. Pod koniec 2008 r. Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie w bazie Ghazni otrzymał z zasobów amerykańskiej piechoty morskiej 40 samochodów Cougar 4×4. Przewodnicy z wojsk łączności z psami służbowymi Warszawa, 1937 r. Źródło: NAC Wykrywały miny, nosiły meldunki, ostrzegały przed atakami wroga, ratowały z wody rozbitków. Na polu bitwy osłaniały ludzi własnym ciałem. Dodawały otuchy opiekunom, choć same przeżywały koszmar. Ginęły jak żołnierze, bohatersko lub przez nieuwagę, wykonując rozkazy przełożonych. Po wojnie otrzymały medale i państwowe odznaczenia. A jednak tak mało o nich wiemy. Zwierzęta służące w armii przepadły w bezimiennym morzu kawaleryjskich koni. Owczarek podhalański Misio nagle zjeżył sierść. Dla polskich partyzantów był to jasny sygnał: należy zachować czujność. Faktycznie zaraz rozległy się strzały. Zaalarmowani chwilę wcześniej przez psa Polacy błyskawicznie odpowiedzieli ogniem. Ze wspomnień żołnierza AK Henryka Pawelca zawartych w książce "Na rozkaz serca": "W świetle rakiet zobaczyli, jak ich pies przekoziołkował i przewrócił się. Misiu, uciekaj! Pies poderwał się i wyczołgał pod osłoną ognia Wilków na prawe skrzydło oddziału. Był ranny. Partyzanci szybko wycofali się i przeszli tory w innym miejscu. Gdy dołączyli do oddziału „Wybranieckich”, pies został opatrzony, na szczęście rana była powierzchowna. Później odbyła się uroczystość. Bohaterem był Misiu. Wyjąłem z kieszeni niemiecki krzyż żelazny z okuciami, który kilka dni wcześniej wraz z życiem zabrałem oficerowi SS. Powiesiłem go na tasiemce na szyi psa. Ktoś inny narysował na piersi psa gwiazdkę za odniesione rany, trzeci zaznaczył na głowie chemicznym ołówkiem dystynkcje starszego partyzanta. Wszyscy szczerze gratulowali Misiowi odznaczeń, bo niejeden zawdzięczał mu życie". Przypadek Misia nie był odosobniony. Historia konfliktów zbrojnych na świecie pisana jest także krwią zwierząt. Futrzaki na polu bitwy Na pierwszy ogień poszły koty. Starożytni Egipcjanie uznawali je za zwierzęta święte, co postanowili wykorzystać Persowie. Podczas ataku na miasto Pelezjum w 525 r. wypuścili futrzaki na polu bitwy. Było to genialne posunięcie. Egipcjanie nie odważyli się strzelać w kierunku "boskich istot". Miasto zostało zdobyte. W czasach starożytnych do działań wojennych wykorzystywano także pszczoły. Zamykano je w glinianych naczyniach i ciskano nimi w nieprzyjacielskie oddziały. Był też słynny atak na Rzym w 218 r. przeprowadzony przez kartagińskiego wodza Hannibala z użyciem słoni bojowych. "Słonie sieją przerażenie w bitwie wśród ludzi i koni swym olbrzymim cielskiem, straszliwym rykiem i już samym niesamowitym widokiem. Pierwszy użył ich Pyrrus przeciw armii rzymskiej w Lukanii, po nim liczne stada słoni trzymał Hannibal w Afryce, król Antioch na Wschodzie i Jugurta w Numidii" – udokumentował w drugiej połowie IV w. Flawiusz Wegecjusz w dziele pt. "Epitoma rei militari" (Zarys wojskowości). Z biegiem czasu szeregi armii na całym świecie zasilały kolejne gatunki zwierząt. Jak zauważyła Isabel George, autorka książki "Pies, który uratował mi życie", oprócz funkcji jucznej i wierzchowej, zwierzętom zaczęto przydzielać zadania specjalne: gołębie przekazywały wojskowe meldunki, szczury pomagały układać kable w kanałach, delfiny uczyły się wykrywać miny podwodne. Jednak naprawdę szczególną rolę w historii, według autorki, odegrały psy: "Psy okazały się nieustraszone i lojalne. Sprawdziły się w głębi wietnamskiej dżungli, a także podczas wykonywania misji patrolowych na pustynnych terenach Iraku i Afganistanu. W odróżnieniu od koni, które w czasie I wojny światowej przegrały bój z błotami Flandrii, psy wielokrotnie potwierdziły swoją przydatność na froncie" – tłumaczyła George w swojej książce. Sierżant Stubby, niewielki kundelek W trakcie I wojny światowej odwagą wsławił się sierżant Stubby, niewielki kundelek, który jako jedyny pies w historii otrzymał tak wysoką rangę wojskową. Przez półtora roku służył na terenie Francji w amerykańskim 103. Pułku Piechoty. Wziął udział w siedemnastu bitwach, przez okrągły miesiąc pozostawał pod ciągłym obstrzałem, ratował żołnierzy przed zatruciem gazami bojowymi, ostrzegał przed atakami artyleryjskimi, szukał rannych. Po wojnie dostał wiele odznaczeń, a łapę uścisnął mu sam prezydent Woodrow Wilson. Następnie Stubby przeszedł w stan spoczynku i w zdrowiu dożył dziesięciu lat. W połowie II wojny światowej nowofunland Gander z żołnierzami kanadyjskiego pułku Królewskich Strzelców ruszył w długą podróż z Nowej Fundlandii do Hongkongu. 19 grudnia 1941 roku, podczas bitwy o przełęcz Lye Mun, złapał w zęby odbezpieczony japoński granat. Tym samym uratował życie siedmiu Kanadyjczykom. Sześćdziesiąt lat później opiekun Gandera Fred Kelly odebrał medal Dickina – zwierzęcy odpowiednik Krzyża Wiktorii. Suka pointera angielskiego Judy w trakcie II wojny światowej służyła w brytyjskiej Marynarce Wojennej. Po kapitulacji Singapuru w lutym 1942 roku trafiła do obozu jenieckiego w Medan na Sumatrze. Ostrzegała żołnierzy przed jadowitymi zwierzętami, broniła jeńców przed agresją strażników, a dzięki determinacji swojego opiekuna pilota RAF-u Franka Williamsa jako jedyny pies w historii uzyskała status jeńca wojennego. Za swoje dokonania została odznaczona medalem Dickina. Pod opieką Williamsa dożyła trzynastu lat. Ciekawa historia wiąże się też z postacią owczarka collie Roba. 22 stycznia 1945 pies został odznaczony medalem Dickina "Za udział w lądowaniach podczas kampanii w Afryce Północnej i późniejszą służbę w specjalnej jednostce lotniczej we Włoszech". Według oficjalnych przekazów Rob wykonał aż dwadzieścia skoków na spadochronie na terytorium wroga. Tymczasem w 2006 wyszła na jaw informacja, że pies został przekazany wojsku, ale wkrótce zgłosili się po niego jego prawowici właściciele. Żołnierze wyolbrzymili więc zasługi Roba, żeby zachować go w swoich szeregach. W istocie pies głównie dodawał im otuchy. Po wojnie owczarek wrócił do swoich właścicieli i dożył dwunastu lat. Medal Dickina za szczególne poświęcenie dla brytyjskiej Wspólnoty Narodów od 1943 do 1949 roku przyznano 54 razy, w tym 18 psom, 32 gołębiom, trzem koniom i jednemu kotu Simonowi za usuwanie szczurów ze statku. Psy przeciwpancerne Na pamięć zasługuje też nietypowa armia radzieckich "psów przeciwpancernych", które celowo karmiono tylko pod czołgami. Następnie zwierzęta głodzono, doczepiano im ładunki wybuchowe i wypuszczano na pole bitwy, licząc na to, że będą wysadzać niemieckie czołgi. Tymczasem czworonogi niszczyły głównie maszyny radzieckie, dlatego szybko zdecydowano się na ich uśpienie. Eksperymenty nad "żywymi bombami" prowadzili też Amerykanie. Behawiorysta Skinner opracował "Project Pigeon", w którym gołębie miały być wykorzystywane do naprowadzania bomb lotniczych. Ptaki wprawdzie błyskawicznie uczyły się rozpoznawać cel, ale ostatecznie nie zdecydowano się im zaufać i prace nad projektem przerwano. Testowano też "nietoperzowe bomby" z zapalnikami czasowymi, wychodząc z założenia, że zwierzęta chętnie zadomowią się pod drewianymi strzechami japońskich chat, ale i ten pomysł upadł. Zwierzęta wykorzystywano także do akcji propagandowych. Na przełomie maja i czerwca 1950 roku w Polsce gruchnęła wiadomość: Amerykanie zrzucili z samolotów "żuka z Kolorado" na teren NRD. Szkodnik miał przynieść ogromne straty w rolnictwie. Tytuł komunikatu opublikowanego w "Trybunie Ludu" brzmiał: "Niesłychana zbrodnia imperialistów amerykańskich". Straszono, że rząd USA szykuje się na wojnę bakteriologiczną, podobno znalazł się nawet naoczny świadek zrzutów. Do walki z owadem, znanym dziś jako stonka ziemniaczana, zmobilizowano całe społeczeństwo łącznie z dziećmi. Akcja propagandowa posłużyła komunistom do konsolidacji klasy robotniczo-chłopskiej, a stonka stała się głównym argumentem w powtarzających się dyskusjach na temat braków żywności w Polsce. Wątek amerykański przycichł, gdy szkodnik zaczął realnie zagrażać polskim uprawom. Owad faktycznie pochodził ze Stanów Zjednoczonych, ale do Europy dotarł pół wieku wcześniej, prawdopodobnie z dostawami żywności zza oceanu. Koty naszpikowane elektroniką Im dalej w las, tym bardziej szalone pomysły na wykorzystanie zwierząt przychodziły mundurowym do głowy. W latach 60. ubiegłego stulecia w przepracowanych umysłach agentów CIA zrodziła się następująca myśl: do podsłuchiwania Rosjan można by wykorzystać... koty naszpikowane elektroniką! W kocim uchu ukryto mikrofon, mały nadajnik radiowy chirurgicznie umieszczono na brzuchu, a antenę wszczepiono wzdłuż kręgosłupa. Projekt "Acoustic Kitty" okazał się niewypałem, gdy pierwszy zwierzak podstawiony pod ambasadę Związku Radzieckiego w Waszyngtonie niemal od razu został śmiertelnie potrącony przez taksówkę. W tym samym okresie w szeregach armii pojawiły się delfiny i uchatki, czyli tzw. lwy morskie. Te służące w Navy potrafią dziś wykrywać podwodne miny i tropić szpiegów, a o rezultatach akcji informują za pomocą wypuszczanej na powierzchnię chorągiewki. Delfiny rosyjskie i ukraińskie podobno szkolone są także do zabijania. Poza czysto praktycznym, bojowym wykorzystaniem zwierząt w armii, jest jeszcze jeden aspekt – psychologiczny. Historia owczarka collie Roba, odznaczonego medalem Dickina za czyny, których nie dokonał, z rozczulającą szczerością pokazuje, jak ważną rolę dla żołnierzy pełniły zwierzęta. Nawet jeśli nie mogły się pochawalić bohaterskimi czynami jak nowofunland Gander czy jeniec wojenny Judy, dodawały otuchy i odciągały uwagę od ponurego obrazu wojennego. "Rat przypominał mi oazę przyjaźni na pustyni smutku" – wspominał wesołego kundelka, który w latach 70. ubiegłego stulecia wspierał brytyjskich żołnierzy w walce z IRA jeden z weteranów w książce Isabel George. Niedźwiedź Wojtek - zaopatrzeniowiec Taką rolę w polskiej armii odegrał też sławny niedźwiedź Wojtek – syryjski niedźwiedź brunatny zaadoptowany przez żołnierzy 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii w 2. Korpusie Polskim armii gen. Andersa. O zwycięstwie serca nad rozumem pomimo niespokojnych czasów opowiadał słuchaczom Polskiego Radia redaktor Wojciech Trojanowski w audycji wyemitowanej w Boże Narodzenie 1972 roku: "W czasie przeprawy 8. Armii z Afryki do Włoch Anglicy wydali kategoryczny rozkaz, żeby wszystkie żołnierskie psy i inne zwierzęta pozostawić na miejscu. Polacy póty prosili, póty tłumaczyli, że duch bojowy wojska na tym ucierpi, aż wreszcie dla Wojtka uczyniono wyjątek. A jak tak się stało, to inni właściciele zwierząt uznali to za precedens i przeszmuglowali do Italii całą menażerię, ku wielkiemu rozgoryczeniu angielskich kolegów. Tak to z Egiptu przybyła małpa Kaśka, kilka psów, papuga, świnki morskie w klatce i oswojony gołąb". Karolina Apiecionek Źródło: Muzeum Historii Polski ls Naukowcy z Politechniki Łódzkiej skonstruowali model robota przydatnego np. dla potrzeb zwiadu wojskowego i mogącego służyć do wykrywania min. Dzięki funkcjom autonomicznym robot może wykonywać sam proste twórcy liczą, że za kilka lat znajdzie on zastosowanie w polskim mobilny pola walki został skonstruowany w ramach projektu rozwojowego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego przez konsorcjum, w skład którego wchodzą Katedra Informatyki Stosowanej Politechniki Łódzkiej oraz firma Prexer. Budżet projektu wynosił 5,5 mln podkreślił kierownik katedry prof. Dominik Sankowski wykonane systemy wizyjne oraz sterowania robotem są całkowicie nowatorskim dziełem Katedry Informatyki Stosowanej łódzkiej uczelni, a w dziedzinie autonomicznego sterowania robotem opracowane algorytmy dorównują światowym rozwiązaniom. Prace nad projektem trwały trzy jego twórców robot mógłby być wykorzystywany w wojsku do wykrywania min i dla potrzeb zwiadu, ale także mógłby znaleźć zastosowanie np. w diagnostyce wielkogabarytowych instalacji przemysłowych i chemicznych do wykrywania pęknięć i wad przekonuje Maciej Łaski z Katedry Informatyki Stosowanej Politechniki Łódzkiej, dzięki funkcjom autonomicznym robot może wykonywać sam proste Tak naprawdę uwalniamy operatora od wykonywania prostych operacji, które robot może wykonać sam. Jeżeli wypakujemy robota z samochodu i chcemy, żeby dojechał w pewne miejsce, nie musimy sterować go za pomocą joysticka, ale możemy wskazać mu cel. System nawigacji satelitarnej czy też czujniki - skanery laserowe, żyroskopy - pozwalają, żeby ten robot dojechał do celu omijając przeszkody, a saper czy operator ma wtedy wolne ręce - wyjaśnił w rozmowie z PAP może wykrywać i oznaczać miny na określonym W momencie kiedy wykryje minę, robot zatrzymuje się przy niej, może ją oznaczyć jakąś farbą - taki projekt jest w planach - wysyła też pozycję GPS-ową do konsoli operatora, który dzięki temu wie, w którym miejscu znajduje się mina. GPS-y działają z centymetrową dokładnością - na poligonie wykazały, że zasięg robota wynosi obecnie ok. 1 km. Dzięki systemowi kamer - termowizyjnych, noktowizyjnych - lub oświetlaczy, mógłby być on także wykorzystywany do celów zwiadu wojskowego. Robot mógłby też - przy użyciu tomografii pojemnościowej - wykrywać miny niemetalowe, które są wyjątkowo trudne do Tak naprawdę możliwości są nieograniczone i to użytkownik końcowy może nam powiedzieć, czego konkretnie oczekuje od robota, a my potrafimy to zrealizować. Każdy moduł możemy odpiąć, nie zaburzając działania całego systemu - zaznaczył Łaski. Przyznał jednak, że przed konstruktorami jeszcze wiele pracy, żeby te wszystkie możliwości wdrożyć w razie trudno określić, ile mógłby kosztować robot, jego twórcy szacują, że może to być ok. 100 tys. firmy Prexer Stanisław Kwiatkowski przyznał, że przedstawiciele wojska oglądali już model tego robota, ale ostrożnie szacuje szanse na wdrożenie projektu do Trudno przewidzieć, czy to zainteresowanie przełoży się na konkretne propozycje i zamówienia. Zgodnie z procedurami armia powinna sformułować założenia taktyczno-techniczne, a później kolejnym etapem byłoby wykonanie prototypu robota i poddanie go badaniom, które miałyby potwierdzić jego przydatność dla wojska - zauważył jego ocenie, jeżeli urządzenie znalazłoby się w wojsku za trzy lata, "to uznałby to za sukces".- Jest to trudna i kosztowna droga - zastrzegł prezes Prexera.